RSS
 

Przyjazd do Strzepcza…czyli statek zatonął.

22 maj

Pierwszy rozdział nosi tytuł: „Statek zatonął” – Nie ma powrotu, coś się zamknęło coś skończyło…
Opuszczanie cywilizacji nie jest łatwe. Jadąc, pokonując kilometry dróg, mijając gwarne miasta, ciche miasteczka i wsie, zbliżając się do skromnego celu podróży, myślę o tym co zostawiam, gdzieś tam w tyle, za sobą, ile zamykam słowem na „zawsze”. Myślę też o śmierci żony, czy musiała umrzeć i ile w tym było mojej winy. Ocenicie sami po przeczytaniu powieści, niczym mojego pamiętnika… 

 

Zostaw odpowiedź

 


 
  1. Jagoda

    30 kwietnia 2015 o godz. 8:10 am

    Piękne wprowadzenie…
    do rachunku sumienia z przeszłością, ale przede wszystkim do intrygującej tajemnicy Twojego, jakże niezwykłego wyboru… zupełnie innego życia …

     
    • Lampart

      30 kwietnia 2015 o godz. 10:01 pm

      Tak…zupełnie innego choć niby dla każdego na wyciągnięcie ręki – a jednak nieosiągalny

       
      • Jagoda

        1 maja 2015 o godz. 2:54 pm

        Dlatego uważam, że niezwykły z Ciebie człowiek, bo nie lada odwagi potrzeba by świadomie podjąć tak trudną decyzję….szczerze podziwiam.

         
  2. Krysia

    18 grudnia 2015 o godz. 9:15 am

    tak jak nie powinno sie używac słów ” ja zawsze” „ja nigdy” tak samo słowo „na zawsze” w stosunku do zywego swiata,wydarzen nie ma zastosowania.Kiedys z twoją wolą czy bez przeszłośc upomni sie o ciebie .
    usiłujesz stworzyc nowe zycie w nowych warunkach,to w pewnym sensie ucieczka.

     
    • Lampart

      3 stycznia 2016 o godz. 10:03 pm

      W pewnym sensie tak – jednak można na to spojrzeć i w ten sposób; lepiej tak dla innych ludzi.

       
 
error: Content is protected !!